Lubię poniedziałki,  Wydarzenia

Retrospekcja i zmiana uczesania (Franciszek Subocz w kawiarni Kulturalna)

(relacja opublikowana w: Tygodnik OKO nr 23/2021)

Mamy poczucie, że Franciszka Subocza nikomu w Kozienicach, a już na pewno czytelnikom Tygodnika OKO, przedstawiać nie trzeba, co jest o tyle ciekawe, że jest to człowiek nadzwyczajnej skromności, który jednak nie potrafiłby chyba nie udzielać się społecznie czy artystycznie – i dobrze! Tym razem wraz ze swoją twórczością na niwie fotografii został bohaterem kolejnego spotkania z cyklu “Lubię poniedziałki”, które odbyło się 29 listopada w kawiarni Kulturalna w Kozienicach.

Edmund Kordas, prezes prowadzącej kawiarnię spółdzielni “Przystanek Kozienice” powitał gościa w charakterystycznym dla siebie, familiarnym stylu:

– Franciszek Subocz – to jest ten obywatel z bujną czupryną – dał się w końcu namówić na to spotkanie, zastrzegając się wcześniej, że to może być najwcześniej pod koniec listopada. I tak właśnie się zdarzyło. Ja Franciszka znam gdzieś tak od lat 80., czyli z czasów, gdy to on był dziennikarzem, a jak byłym dziennikarzem radiowym, natomiast do OKA to jeszcze była długa droga. Kolekcja zdjęć, którą obejrzymy, będzie nawiązywać, do wystawy “Kozienice – retrospekcja”, którą można jeszcze tutaj w sali obok oglądać.

I rzeczywiście: pośród licznych przekomarzań i żartów z publicznością, których lwia część dotyczyła męskich fryzur i zróżnicowanej dynamiki łysienia, obejrzeć mogliśmy kolekcję częściowo się pokrywającą z wystawą w KDK, ale nieco od niej szerszą i opatrzoną ciekawym odautorskim komentarzem. Słowo “publiczność” jest tu zresztą użyte chyba na wyrost, ponieważ było to raczej toczące się od początku do końca w atmosferze koleżeńskiej zażyłości spotkanie wieloletnich znajomych i przyjaciół, z których jeden miał akurat coś bardzo ciekawego do zaprezentowania. Zebrani ochoczo rywalizowali w odgadywaniu tożsamości prezentowanych na fotografiach miejsc, licząc zapewne na obiecany przez Prezesa nieprzechodni puchar wypełniony darmową kawą. Odgadywano zresztą nie tylko miejsca – czasem zaiste nie do poznania – ale i osoby, szukano na fotografiach siebie i znajomych…

Nasuwa to refleksję, że być może taka jest właśnie rola miejsc takich jak Kawiarnia Kulturalna, która nie mogąc przecież w żadnym razie konkurować z Kozienickim Domem Kultury na polu rozmachu podejmowanych działań, znakomicie uzupełnia jego ofertę o akcenty bardziej kameralne, spotkania w atmosferze bardziej familiarnej i swobodnej. Może to działać – i chyba działa – z korzyścią dla wszystkich. Oby tak dalej.

Archiwalny plakat:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.