Ekonomia Społeczna,  Muzyka,  Wydarzenia

I KOZIENICKI DZIEŃ EKONOMII SPOŁECZNEJ (z przytupem)

(relacja zamieszona w: Tygodnik OKO, nr 19/2021)

KOZIENICKI DZIEŃ EKONOMII SPOŁECZNEJ (Z PRZYTUPEM)

Zapowiadany w poprzednim numerze Tygodnika OKO, zorganizowany przez stowarzyszenie “Przystanek Inicjatywa” Kozienicki Dzień Ekonomii Społecznej udał się znakomicie… ze zdecydowanie większym luzem, czadem i przytupem, niż sugerowałaby jego cokolwiek oficjalna nazwa!

O ekonomii społecznej pisaliśmy już na naszych łamach kilkakrotnie (polecamy tu szczególnie nr 16/2020 i 18/2020), toteż jako nasi czytelnicy wiecie Państwo zapewne, że chodzi o te bardziej ludzką, nastawioną nie na zysk, a na pomoc i zwiększenie szans osób z różnych powodów wykluczonych na rynku pracy. Od roku działa w Kozienicach podmiot ekonomii społecznej, Spółdzielnie Socjalna “Przystanek Kozienice” – i to właśnie w prowadzonej przez nią Kawiarni Kulturalnej odbyło się 23 września całe wydarzenie, w którym udział wzięli m.in. członkowie stowarzyszenia, reprezentacja Mazowieckiego Ośrodka Wspierania Ekonomii Społecznej z Radomia oraz przedstawiciele gmin Kozienice, Gniewoszów i Głowaczów.

Spotkanie miało charakter niekonwencjonalny, ponieważ zamiast wbijać się w formułę sztywnej konferencji czy wykładu ex cathedra, organizatorzy i uczestnicy postawili na dające możliwość lepszej integracji i swobodniejszej wypowiedzi rozmowy kuluarowe, a wszystko to w znakomitej oprawie muzycznej.

Najpierw Joanna Kościug zaprezentowała kilka podanych w kameralnej aranżacji na głos i gitarę akustyczną starannie wybranych, wysmakowanych utworów – usłyszeliśmy m.in. poruszające “W domach z betonu nie ma wolnej miłości” z repertuaru Martyny Jakubowicz, rozsławionego przez Stare Dobre Małżeństwo “Czarnego bluesa o czwartej nad ranem” czy wreszcie nieśmiertelne “Bieszczadzkie anioły”. Kameralność koncertu nie oznaczała, że przynajmniej część uczestników nie udało się porwać: uważny (i obdarzony dobrym słuchem) obserwator wychwyciłby kilka osób, które cokolwiek nieśmiało podśpiewywały wraz z solistką.

Koncert Starych Koni to już inna historia – i zdecydowanie więcej decybeli. Ekipa muzycznych weteranów podbiła serca publiki rasowym brzmieniem rockowych gitar obsługiwanych przez Dariusza Szewca i Aleksandra Fikusa, pulsem basu Marka Kostrzewskiego i tyleż mocno osadzoną, co finezyjną grą na perkusji, za którą zasiadał Stanisław Łuczkowski. Byliśmy obecni rok temu podczas pierwszego koncertu Starych Koni w tym samym miejscu, recenzowaliśmy go wówczas bardzo entuzjastycznie… a teraz możemy powiedzieć z czystym sumieniem: za drugim razem było jeszcze lepiej! Repertuar złożony z nieśmiertelnych utworów m.in. Tadeusza Nalepy, Hendrixa, TSA, Deep Purple i Ðżemu idealnie trafił w gusta publiczności, a fenomenalnie poprowadzona konferansjerka obdarzonego gawędziarskim darem wokalisty pozwoliła złapać zespołowi i publice ten rodzaj kontaktu, które elektryzuje i podrywa z krzeseł. Miłym akcentem gdzieś pośrodku koncertu było obdarowanie przez zespół prezesa stowarzyszenia “Przystanek Inicjatywa”, Edmunda Kordasa, dyplomem poświadczającym, że od tej chwili może oficjalnie legitymować się statusem honorowego Starego Konia. Ci, którzy brali udział w wydarzeniu, wiedzą, że były takie momenty, gdy spontanicznie udzielał się w chórkach. Może podczas kolejnego występu Stare Konie uwzględnią jego partie przy przygotowywaniu aranżacji?


Relacja Kroniki Kozienickiej:


Album ze zdjęciami z imprezy na profilu FB Przystanek Inicjatywa znajdziecie Państwo TUTAJ!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.